
| 18-04-2011, Autor: Władysław Płonka |
| Kołacz, uśmiech i pomoc niosący |
Na Śląsku, na Morawach, tak, więc i w Krzanowicach, żadna większa uroczystość nie może odbyć się bez tego wypieku. Posypywany jest posypką i nadziewany jabłkiem, marmoladą, czasem budyniem, ale najczęściej makiem i serem. Nie trudno zgadnąć. Mowa tu oczywiście o kołoczu, zwanym również kołaczem. |
W Krzanowicach ten przepyszny wypiek, z serem, makiem i jabłkiem, przygotowuje grupa osób skrzykniętych przez Ewelinę Daniszewską. Obok niej wielkie słowa uznania za trud i pracę należą się: Gertrudzie Abrachamczyk, Marii Wolnik, Helenie Dluhosch, Felicji Szafarczyk, Marii Kerner, Monice Strzedule, Irenie Filusz, Edycie Brzezny, Jolancie Klimaszce, Gertrudzie Jureczce, Irenie Chorążak, Ricie Joszko, Indze Ehr, Ewie Woźniak, Edeltraudzie Sosna, Grzegorzowi Lukowskiemu, Werze Filip, Kornelii Wittek, Edeltraudzie Lukoszek, Barbarze Kubiczek, Marcie Gieroń.
Zazwyczaj piecze się około 1500 sztuk tego ciasta, a zysk przekazuje się, w tym przypadku, uczniom Zespołu Szkół w Krzanowicach oraz miejscowym siatkarkom Uczniowskiego Klubu Sportowego.
Warto również w tym miejscu wymienić i złożyć podziękowania Burmistrzowi Manfredowi Abrahamczykowi za wszechstronne wsparcie, Państwu Machurom za udostępnienie piekarni, dyrektor Kornelii Lach za umożliwienie korzystania ze szkolnej kuchni, Państwu Hryckiewiczom i Kretkom, Rejonowej Spółdzielni Mleczarskiej w Raciborzu, właścicielom młyna w Cyprzanowie za „dobrą cenę” na produkty do kołacza.
O wspaniałym smaku wypieku świadczy chociażby fakt, że bardzo często jest wykupywany niemalże na „pniu”. To cieszy, że mieszkańcy Krzanowic, i nie tylko, kupują go chętnie, bo to przecież przynosi określone efekty finansowe, przeznaczone na szczytne cele.
Miejmy nadzieję, że ta piękna tradycja będzie zawsze kontynuowana dla dobra i radości wszystkich. Zatem, do następnego pieczenia.
P.S. Dziękuję Pani Ewelinie Daniszewskiej za informację i zdjęcia
|











