
| 14-11-2011, Autor: Władysław Płonka |
| Święty Marcin po krzanowsku |
Od wieków tradycje związana ze Św. Marcinem są niezwykle żywotne, czy to w postaci jarmarków, targów, wypieku i rozdawnictwem rogali, czy wreszcie zgodnie z porzekadłem „Na Św. Marcina wsadza się gęś do komina” – ucztowaniem. |
Marcin, późniejszy święty, urodził się na Węgrzech około 316 – 317 roku. Ojciec jego był legionistą. Będąc dzieckiem wraz z rodziną przeniósł się do miasta Pavia we Włoszech. Tam mając dziesięć lat zapoznał się z nauką chrześcijańską. W wieku lat piętnastu został legionistą. W roku 338 garnizon, w którym służył Marcin, został przeniesiony do Galli w pobliże miasta Amiens. Tam zimą napotkał półnagiego biedaka, któremu oddał połowę swojego płaszcza. Chrzest święty przyjął w roku 339, mając około 23 lat. Po otrzymaniu zwolnienia z wojska wybrany został biskupem Tours, pełniąc tę funkcję przez 26 lat. W 387 roku, 8 listopada, zmarł w Candes w opinii świętości, a Kościół wzniósł go do chwały ołtarza. Jedenastego tego miesiąca i roku, jego doczesne szczątki sprowadzono do Tours.
W tym roku po raz pierwszy zwyczaje związane z tym świętym zorganizowano, staraniem Miejskiego Ośrodka Kultury, w Krzanowicach. W pierwszą niedzielę po św. Marcinie (11 listopada) spod Urzędu Miejskiego wyruszył przemarsz dzieci wraz z rodzicami, poprzedzony przez jadącego na koniu, św. Marcina, w którego wcielił się, rodowity krzanowiczanin, ks. Grzegorz Sornek, aktualny wikary raciborskiej parafii św. Mikołaja. Towarzyszyły mu dwie amazonki: Agnieszka Błońska i Dominika Belka. Nie obyło się również bez udziału samochodów miejscowej jednostki OSP i orkiestry dętej z pobliskiego Pištu.
Wszyscy, przez Rynek, udali się pod Miejski Ośrodek Kultury, gdzie przed wejściem miała miejsce scenka rodzajowa, przedstawiająca oddanie przez św. Marcina połowy płaszcza biedakowi (z tą rolą utożsamił się Robert Ploch). Całość komentarzem opatrzyła Magdalena Duda. Następnie przybyłych, Marian Wasiczek dyrektor MOK, zaprosił na wspólną biesiadę, a dzieci obdarowane zostały rogalami.
Takiej liczby gości dawno nie było na sali widowiskowej. Tam przy rogalach, kawie, herbacie i grzanym winie, oglądano prezentacje dzieci i młodzieży skupionych na zajęciach w MOK, placówkach mu podległych, Świetlicach Opiekuńczo – Terapeutycznych i placówkach oświatowych.
|











