
| 18-12-2009, Autor: wp |
| Niecodzienny gość |
W Zespole Szkół w Krzanowicach gościł niecodzienny gość. Mowa tu o Stanisławie Kmieciku, artyście, który urodził się bez rąk i maluje za pomocą stóp oraz ustami. W trakcie spotkania Monika Woszczy – menadżer artysty w wyczerpujący sposób przedstawiła sylwetkę i jego twórczość. |
|
Artysta urodził się w 1971 roku w Klęczanach w Małopolsce. Tworzyć zaczął mając pięć lat. Ulubioną jego techniką jest olej, choć posługuje się również akwarelą, temperą, ołówkiem, akrylem. Jak sam powiada. „W szkole pomagała mi w malowaniu nauczycielka, a także trochę mama. Później zacząłem odkrywać nowe techniki, np. olej. Pierwszy obraz olejny namalowałem w 1986 roku. W miarę dojrzewania efekty były coraz lepsze. Moją twórczość można podzielić na etapy. Początki to był surrealizm, mroczne klimaty. Kiedy znalazłem sobie żonę i urodził się dzidziuś, nie było już powodów do ucieczki w mrok. Wtedy zacząłem malować pejzaże. W ramach odskoczni maluję też akt. Lubię ukazywać piękno natury. Żona jest moim najlepszym krytykiem i bardzo podoba mi się taki stan rzeczy. Moją pasją są samochody. Okazuje się, że mogę ją realizować bez użycia rąk. Kiedy byłem mały, miałem pojazd na czterech kółkach. Nazywał się Gucio. To były moje pierwsze kroki do opanowania sprzętu. Później pojawił się elektryczny pojazd. Kiedy kupiłem prawdziwy samochód, wcześniejsze praktyki mi pomogły. W bucie mam pilota, którym otwieram drzwi samochodu, stopą wkładam kluczyki do stacyjki i ruszam. To, ze urodziłem się bez rąk, nie przeszkadzało mi pomagać w pracach polowych. Kiedy byłem mały, pomagałem np. grabić siano, okopywałem grządki motykę pieliłem buraki, karmiłem drób. Teraz przestałem się tym zajmować, bo robię inne rzeczy. Chcę być szczęśliwy w tym, co robię, i móc wyrażać to, co czuję nie będąc zmuszonym iść na komercję i spełniać tylko oczekiwania odbiorców.”
W czasie, gdy Monika Woszczy przedstawiała jego sylwetkę malarz nie próżnował, tworząc pastelami rysunek. Efektem tej pracy była piękna róża, która została przekazana Dyrektor Kornelii Lach. Spotkanie przebiegało we wspaniałej atmosferze. Dzieci i młodzież podczas całego spotkania były bardzo zaciekawione i zasłuchane. Nie obyło się bez pytań do gościa. Uczniowie skuszeni drobnymi gadżetami bardzo chętnie je zadawali. Na zakończenie wszyscy uczniowie biorący udział w spotkaniu otrzymali drobny podarunek - kalendarz, kartkę, folder, na których składał autografy, po które ustawiła się długa kolejka.
Ta „żywa” lekcja plastyki zapewne na długo pozostanie w pamięci uczniów także wynikłe z niej przesłanie, że „jeżeli się czegoś naprawdę chce i pragnie można się tego nauczyć. Trzeba mieć tylko wiele cierpliwości i wytrwale w dążyć do celu.”
Obrazy artysty można oglądać w dniach od 14 grudnia 2009 do 8 stycznia 2010 roku w budynku Zespołu Szkół w Krzanowicach.*
*Artykuł napisany został na podstawie książki: „Malarstwo moja pasja, terapia, zawód” Racibórz 1998 oraz informacji i zdjęć, za które bardzo dziękuję, przekazanych przez Panią Jolantę Kosel.
|









