
| 04-05-2010, Autor: wp |
| Wspaniały Jubileusz |
Pięknego wieku 90. lat dożył mieszkaniec Bojanowa Paweł Czogała. Jubilat urodził się 1 maja 1920 roku w Bojanowie, jako syn mistrza szewskiego Franciszka i Joanny z domu Pytlik, pracownicy administracyjnej firmy Sobtzick. Posiadał liczne rodzeństwo – dwie siostry: Martę i Otylię oraz braci: Maksymiliana, Ernesta, Franciszka i Wilhelma. |
Naukę rozpoczął roku 1926 w miejscowej szkole podstawowej i po jej ukończeniu, w 1934 roku, kontynuował u mistrza brukarskiego Antoniego Stuchłego w Bolesławiu. Po ukończeniu nauki pracował w Zabełkowie, a później w Rudniku. Jak wspomina „do Zabełkowa, tak zresztą, jak i do Rudnika jeździłem na rowerze. Pracowaliśmy po dziewięć godzin dziennie, by mieć wolną sobotę. Wracając do domu, zatrzymywałem się z kolegą z Borucina na lody w Tworkowie. Kosztowały 10 Pfenigów. Były bardzo dobre”.
W 1940 roku został skierowany, na siedem miesięcy, na przeszkolenie (Arbaitsdienst) w Nowym Jičinie, a następnie, w 1941 roku, powołany do jednostki artylerii przeciwlotniczej do Wrocławia. Służbę wojskową kontynuował w Zabrzu – Makoszowach, Westfalii i nad kanałem Ren – Odra (obsługa reflektorów przeciwlotniczych). W 1945 roku dostał się do niewoli amerykańskiej, skąd został przekazany Francuzom. We Francji rozminowywał pola minowe na plażach Normandii. Po zwolnieniu z niewoli trafił do Hanoweru, gdzie „za 20 Pfenigów spędziłem, w bunkrze, swoją pierwsza noc na wolności.” Stamtąd 14 lutego 1947 roku, o piątej rano dotarłem do Bojanowa i zamieszkałem na ojcowiźnie.
Po wojnie pracę rozpoczął w Mikołowie w fabryce maszyn górniczych, a następnie, przez dwanaście lat, kontynuował w Katowicach. Kolejnym miejscem pracy był Zakład Remontowo – Budowlany w Rybniku, gdzie pracował, aż do przejścia na wcześniejszą emeryturę w wieku 62 lat. W latach 1983 – 1993 pracował na umowę w Urzędzie Gminy w Krzanowicach.
30 września 1950 roku wziął ślub cywilny, z pochodzącą z Bojanowa córką miejscowego sołtysa, Józefą Klemens. Przed ołtarzem, w kościele w Bojanowie, ślubowali sobie miłość i wierność małżeńską, 2 października, tego samego roku. „Było to huczne wesele, z orkiestrą, na 119 gości, w bojanowskiej restauracji Nowak – Kazur”. Mieli sześcioro dzieci: Herberta (1952 – zmarł po trzech miesiącach), Gerarda (1953), Marię (1954), Franciszka (1956), Herberta (1958) i Reginę (1963). Od 1992 roku jest wdowcem; szczęśliwym dziadkiem dwunastoroga wnucząt (po sześć dziewczynek i chłopców) oraz jednej prawnuczki – Leny.
Do czasu rozwiązania miejscowego klubu piłkarskiego był jego wiernym kibicem. Bardzo lubi, na bieżąco, czytać dzienniki i oglądać wiadomości. Zapytany o receptę na długowieczność wymienia: „praca, jazda na rowerze, wypoczynek, sanatorium, zdrowe odżywianie, trening umysłowy i bycie otwartym i szczerym człowiekiem”.
Jubileusz stał się okazją do spotkania rodziny, złożenia najserdeczniejszych życzeń, do których dołączył się Burmistrz Krzanowic Manfred Abrahamczyk, odprawienia okazjonalnej Mszy św. w kościele Chrystusa Króla przez miejscowego proboszcza Krzysztofa Niebudka oraz uroczystego obiad w krzanowickiej restauracji „Perła”, w którym uczestniczyło ponad 50 osób.
|











