
| 06-08-2010, Autor: um |
| Niesamowite spotkanie 50 latków |
Długo oczekiwane spotkanie absolwentów szkoły podstawowej w Krzanowicach – rocznik 1960, odbyło się w czerwcu br. W tym roku obchodzimy swoje jubileusze 50 Urodzin, a szkołę podstawową ukończyliśmy 35 lat temu. Jesteśmy dojrzałymi ludźmi, którzy mogą już patrzeć z pewnym dystansem na wiele spraw. |
Na tę uroczystość przybyło nas zaledwie 28 osób, na ogólną liczbę przeszło 80, które rozpoczęły swoją edukację w 1967r. w szkole w Pietraszynie (7 chłopców i 7 dziewczynek) oraz w starej szkole w Krzanowicach ok. 60 dzieci. Na zdjęciu z I komunii św jest nas 61. W V klasie uczniowie z Pietraszyna przeszli do szkoły w Krzanowicach. Zostali tak podzieleni, że wszystkie dziewczynki i 1 chłopiec poszli do klasy A, a pozostali chłopcy do klasy B. Dlaczego był taki podział i co z tego wynikło było gorąco dyskutowane po tylu latach.
Emocje związane z momentem rozpoznawania się były ogromne. Niektórzy już godzinę wcześniej spacerowali nerwowo po drodze do Strahowic, żeby opanować swoje zdenerwowanie. Większość była na spotkaniu w 2001r i dla nich to nie było aż tak dużym przeżyciem, ale byli tacy, którzy po wielu latach po raz pierwszy przyjechali do Polski, albo po 35 latach spotkali kolegów z klasy. Tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć. Na pewno warto, bo w szkole podstawowej nawiązuje się takie więzi, jakich potem już się nie da nawiązać. Jest to zrozumiałe, bo to były nasze pierwsze doświadczenia społeczne, życiowe, miłosne. Mimo, że każdy z nas ma swoje życie poukładane, to wpływ doświadczeń nabytych w dzieciństwie miał, tak się nam wydaje, olbrzymie znaczenie dla wyboru dalszej drogi życiowej. Wszyscy dotąd pracujemy, a o emeryturze tylko marzymy. Wtedy były inne czasy, rodzice często decydowali o wyborze szkoły, zawodu. Nie każdy, kto chciał się uczyć mógł, bo musiał iść do pracy. Staraliśmy się przez te lata nadrobić zaległości i zrealizować marzenia. Na następne lata mamy też swoje marzenia np. uzyskać tytuł inżyniera lub przejechać się koleją transsyberyjską. Mówimy w wielu językach: po rosyjsku, po niemiecku, po angielsku i po polsku też niektórzy się posługują, ale za to wszyscy mówimy po naszymu, czyli po krzynowsku, albo po petrzacińsku. I to dopiero była niespodzianka, bo niektórzy mówią po naszymu, ale takim językiem jaki był w latach 60 -70 ubiegłego wieku. Ci, którzy wyjechali nie zapomnieli swojego języka, a niektórzy nie mieli przez wiele lat kontaktów z żywym językiem polskim, toteż ich język pozostał taki, jaki był. Doskonałe studium dla pani Bożeny Kreis, która w obecnej szkole podstawowej prowadzi kabaret „Krzynowske Omy”. Oby jej pomysłów nie zabrakło na dalsze występy.
Uczestnikami naszego spotkania byli również nasi nauczyciele: wychowawczynie w klasach I-IV pani Anna Pawłowska klasy A i pani Maria Nowaczyńska klasy B, w klasach V-VIII pani Teresa Draganek i pan Leon Płachta. Zaszczyciła nas również pani Jadwiga Chrzanowska, która wprawdzie nie uczyła nas, ale mamy ją wszyscy na zdjęciach z wycieczki do Chorzowa w 1969r. Była to nasza jedyna wycieczka, z której mamy zdjęcia. Prawie wszyscy posiadamy zdjęcie nauczycieli, którzy z nami byli /rocznik 1959 też je ma, bo byli z nami na tej wycieczce/. Koleżanka Mariola Czerniecka odczytała również list od pani Marii Mosler. Bardzo im wszystkim dziękujemy, że poświęcili nam swój czas i pozwolili się odczarować, poznać, że mogliśmy wspólnie powspominać.
Byliśmy z wizytą cmentarzu, aby zapalić znicze i złożyć kwiaty na grobach naszych kolegów Jerzego Krala i Huberta Franzke oraz naszych nauczycieli – pani Janiny Bedrunki i pana Tadeusza Mazura. Pani Janina Bedrunka była ubóstwiana przez dzieci z Pietraszyna, za swoje ciepło, optymizm i dawanie wiary we własne siły. Była ich pierwszą i jedyną nauczycielką przez 4 lata. Pan Tadeusz Mazur był nauczycielem geografii i wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że dzięki niemu nie korzystamy z GPS. Wspominaliśmy również innych naszych nauczycieli: Wernera Gawełka, Jana Piszczka i innych, którzy z nami pracowali. Każdy z nich coś dobrego zostawił po sobie.
Wszyscy nauczyciele, którzy nas zaszczycili swoją obecnością, są w świetnej kondycji, uśmiechnięci, wiele nam opowiadali o tamtych latach, a zwłaszcza o współpracy między nimi, szacunku, jakim darzony był nauczyciel przez rodziców. W dzisiejszych czasach wiele spraw jest nie do pomyślenia. My, uczniowie wspominaliśmy niesamowitą dyscyplinę, porządek i niestety kary cielesne, które wtedy były na porządku dziennym, ale też i żarty, które robiliśmy.
I tak bawiliśmy się do samego rana, szaleliśmy przy śląskich szlagierach i muzyce z lat 70, ale też nie omieszkaliśmy zabawić się w gry, które znamy z dzieciństwa. To było istne szaleństwo, a my udowodniliśmy sobie, że mimo 50 lat jesteśmy nadal młodzi, bo tak się czujemy. Ukoronowaniem naszego spotkania o czwartej nad ranem, było wspomnienie wielkiej uroczystości, która miała miejsce w 1973r i było to nadanie szkole imienia Władysława Broniewskiego. Kolega Berthold Sternisko wyrecytował wiersz pt. „Bagnet na broń”, który recytował 37lat temu na tej akademii. Dostał gorące brawa.
Wszyscy uczestnicy spotkania zostali obdarowani publikacjami dotyczącymi naszej Gminy. Postanowiliśmy spotkać się co 5 lat, a komitet organizacyjny w składzie Krystyna Kramarczyk/Hanke/, Krystyna Kocjan /Franzke/, Mariola Czerniecka /Puchała/ i Lidia Rąpała /Błaszczok/ od razu zaczął robić nowe plany.
LR
|











