
| 22-05-2009, Autor: wp |
| Diamentowe Gody Państwa Krzanowskich |
Kolejne Diamentowe Gody miały miejsce w Gminie Krzanowice. Przed sześćdziesięciu laty na ślubnym kobiercu stanęli Jadwiga z domu Nieborowska i Alfons Krzanowski. Pani Jadwiga obecnie liczy lat 80, a Pan Alfons – 86. Mimo, że mieszkali przy tej samej ulicy (obecnie Magdaleny), niemal naprzeciwko, poznali się dopiero po wojnie. |
Przyczynę tego stanu rzeczy należy upatrywać w różnicy wieku. Gdy Pan Alfons szedł do wojska Pani Jadwiga chodziła jeszcze do szkoły podstawowej. Ponownie los ich zetknął, mimo że również się nie spotkali, w czasie wojny w Bawarii. Pani Jadwiga wraz z rodziną uciekała przed zbliżającym się frontem, a Pan Alfons służył koło Monachium w lotnictwie, jako telegrafista. Gdy wojna się kończyła skierowany został w okolice Lipska i Drezna. Praktycznie jednak w walkach nie uczestniczył, bo w międzyczasie wojna się skończyła. Powrócił, zatem do Bawarii i tam pracował jako cieśla. W roku 1947, osobno, wrócili do Krzanowic. Pan Alfons jednak na krótko, bowiem wyjechał do pracy w Chorzowie. Po powrocie z Chorzowa, Jadwiga i Alfons wreszcie się poznali. Było to na zabawie w Domu Parafialnym (przy ul. Zawadzkiego, obecnie mieści się tam Gminna Spółdzielnia). Po rocznym okresie „chodzenia ze sobą” postanowili resztę życia spędzić ze sobą.
W tym miejscu dygresja. Do tego czasu Pan Alfons nosił rodowe nazwisko Hegert. Po wojnie, zwłaszcza na tych terenach, dochodziło do wielu wynaturzeń. Władza ludowa wywierała naciski na osoby noszące, jej zdaniem, nazwiska brzmiące niemiecko. Dla świętego spokoju, po kolejnych naciskać, Pan Alfons przyjął nazwisko Krzanowski. Było to bezpośrednio przed ich ślubem.
21 maja 1949 roku ślubu cywilnego udzielił im Piotr Grabisa ówczesny Przewodniczącego Gromadzkiej Rady Narodowej w Krzanowicach. W dwa dni później, 23 maja, Sakramentem Małżeństwa związał ich w kościele św. Wacława w Krzanowicach ksiądz proboszcz Franciszek Pawlar. Po ślubie zamieszkiwali przez rok w rodzinnym domu Pani Jadwigi, następnie przeprowadzili się na jego ojcowiznę, gdzie mieszkają po dziś dzień.
Zbliżający się front nie pozwolił Pani Jadwidze na ukończenie szkoły handlowej w Raciborzu (była w ostatniej klasie). Potem były dzieci, więc zajmowała się ich wychowaniem i prowadzeniem gospodarstwa domowego. Natomiast Pan Alfons po ożenku, aż do emerytury, w 1982 roku, pracował jako inwentaryzator, prowadząc m. in. remanenty, w placówkach podległych Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Krzanowicach.
Pani Jadwiga urodził pięcioro dzieci: Norberta (nie żyje), Manfreda ( 57 lat), Dietharda (53 lata(, Brygidę (50 lat) i Reginę (39 lat). Mają pięcioro wnuków (trzech chłopców i dwie dziewczynki) oraz troje prawnuków (dwie dziewczynki i chłopiec). Ich dzieci, oprócz Brygidy, która mieszka z nimi, wyjechali w latach 80-tych do Niemiec i mieszkają w Westfalii.
Zapytana o receptę na długoletnie pożycie małżeńskie Pani Jadwiga odpowiedziała: „Nie było lekko, ale zawsze wesoło. Trzeba mieć pogodę ducha. Cieszyć się z małych rzeczy i nie zazdrościć innym ich szczęścia. To jest cała filozofia mojego życia”.
Szanownym Jubilatom, w dniu ich święta, osobiście złożył życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności oraz obdarował ich okolicznościowymi upominkami, Manfred Abrahamczyk, Burmistrz Krzanowic |











